Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytnik kodów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytnik kodów. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 sierpnia 2012

Kiedy nie działają wagi

Zawsze wiedziałam, że niektórzy ludzie urodzili się pod tak zwaną szczęśliwą gwiazdą, a inni muszą się borykać z przeciwnościami losu i nic nie przychodzi im z lekkością. Ja niestety zauważyłam, że również należę do tej drugiej grupy – wiecznych pechowców. Przykładów można opowiadać mnóstwo, ja przytoczę historię, która przytrafiła mi się całkiem niedawno...

Jechaliśmy z grupą znajomych na mały wypad za miasto. Plan z założenia był idealny – ognisko, kąpiele w jeziorze i śpiewy przy gitarze do białego rana. Takiego pomysłu nie powstydziłaby się nawet grupa amerykańskich naukowców! Jednak kiedy dotarliśmy na miejsce, rozbiliśmy namioty okazało się, że zapomnieliśmy o jednym, ale za to bardzo znaczącym szczególe – nikt nie przygotował jedzenia! Musieliśmy działać szybko, ponieważ robiło się już późno, a kto widział ognisko bez kiełbasek?

Gdy dojechaliśmy do najbliższego, a zarazem jedynego sklepu w okolicy i od razu pobiegliśmy po mięso. I tu pierwsza niespodzianka – pani nie mogła wydzielić nam kiełbasek, ponieważ w całym sklepie nie działały wagi. Wagi Bydgoszcz nie były sprawne również na dziale owocowo-warzywnym, więc opcja zrobienia szybkiej sałatki również pozostała tylko marzeniem. Obsługa sklepu poinformowała nas, że serwis wag już dziś nie dojedzie, więc nie zdążą naprawić usterek. Na szczęście, czytnik kodów przy kasie już działał i mogliśmy zakupić chociaż chleb i słone przekąski na nasze wymarzone ognisko.

poniedziałek, 30 lipca 2012

Sklepowe swawole Agatki

Byłam wczoraj wieczorem w Tesco na zakupach z moją córeczką. Zabrakło mleka, więc zrobiłyśmy sobie z Małą spacerek. Pochodziłyśmy chwilę po sklepie. Oczywiście Agatka musiała zatrzymać się przy regale z zabawkami. Kolejka jak zwykle była długa, wiadomo – ludzie masowo robią zakupy po pracy. Nie wzięłyśmy zbyt wielu produktów, poszłyśmy więc do samoobsługi.

Dla małej to dodatkowa frajda. Uwielbia bawić się w domu w sklep, a tam może się pobawić w kasjerkę. Do tego zawsze uroczo śmieje się, kiedy czytnik kodów pika przy zbliżaniu produktów. Tym razem tak się rozochociła, że kiedy pakowałam kupione towary, podeszła do terminalu obok i zaczęła machać paczką cukierków przed skanerem, zbliżając ją i oddając, tak, że w końcu czytnik kodów zaczął pikać jak szalony. Do tego kasa nabiła wielokrotnie cenę za cukierki, a ja już za nie zapłaciłam. Przybiegła kasjerka, krzycząc, że nie pilnuję dziecka. Musiałam tłumaczyć się ochronie... A Agunia strasznie się rozpłakała. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię – wszyscy się nam przyglądali.

W końcu wszystko zostało wyjaśnione. Mój słodki aniołek nieźle nabroił... Ale przynajmniej teraz już wie, że czytnik kodów to nie zabawka i nie chce już być panią sklepową, teraz bawi się w kucharkę...